Nie od dziś wiadomo, że Unia Europejska promuje ekologiczną motoryzację. W wielu krajach funkcjonują dopłaty do kupna samochodów z alternatywnymi źródłami zasilania oraz zakazy wjazdu do centrów miast samochodami, które emitują nadmierne ilości CO2.
Wszystko to dlatego, że liczba samochodów na świecie niebezpiecznie wzrasta, zaś wraz ze wzrostem liczby samochodów z silnikami benzynowymi, pogłębia się problem emisji dwutlenku węgla, a przecież normy unijne zakładają jej zmniejszenie w następnych latach. Polska dotychczas nie wsławiła się nowatorskimi rozwiązaniami, które miałyby zachęcić polskich kierowców, do przesiadania się do samochodów z alternatywnym zasilaniem.
Niedawno pisaliśmy, że poparcie dla podatku ekologicznego deklarują także producenci samochodów, którym „na rękę” są bardziej surowe normy, ponieważ zmuszają on przedsiębiorców do wymiany parku samochodowego.
Jak twierdzą eksperci, podatek ekologiczny jest nieunikniony i jego wprowadzenie jest tylko kwestią czasu. „Rzeczpospolita” pisze, że nie ma jeszcze decyzji rządu w tej sprawie, ale prawdopodobnie podatek będzie płacony raz w roku, a jego poziom ustalany będzie na podstawie emisji spalin. Kierowcy zapewne nie ucieszą się z faktu, że podatek ekologiczny nie zlikwiduje podatku akcyzowego.






Twitter
Myspace
Digg
Del.icio.us
Slashdot
Furl
Yahoo
Googlize this
Facebook






