Nawet o 10 procent mogą podrożeć ceny nowych samochodów w salonach. Wszystko za sprawą konieczności przystosowania aut do coraz surowszych norm pro środowiskowych.
Przyrost liczby samochodów na świecie, zwłaszcza zaś w Europie, sprawił, że trzeba było zacząć ograniczać emisję szkodliwych dla środowiska związków.
Ograniczenia te realizowane są poprzez narzucenie producentom norm emisji szkodliwych spalin, pierwsze takie normy wprowadzono już ponad 20 lat temu. Pierwsza zatwierdzona w 1982 roku norma nazywała się R49 i nie regulowała np. w ogóle ilości wydalanych przez samochody cząstek stałych. Kolejne normy wprowadzane były na przestrzeni lat 1990-2009.
Ostatnio wprowadzona norma Euro 5 wprowadza jeszcze surowsze obostrzenia dotyczące emisji szkodliwych spalin. Kolejna norma nad którą pracuje Unia Europejska ma częściowo wymagać od producentów stosowania innego niż spalinowy rodzaju napędu.
Jak pisze „Gazeta Prawna” koncerny nie podjęły jeszcze decyzji czy całkowite koszty przystosowania samochodów do nowej normy Euro 5 zostaną przerzucone na klienta czy poniosą je producenci. Tak czy inaczej należy się spodziewać, że nowe samochody będą droższe, bez odpowiedzi pozostaje na razie pytanie o ile.
Nie wszystkie marki będą miały takie same problemy z dostosowaniem swoich modeli do nowych norm, niektóre, jak twierdzi dziennik, będą musiały częściowo wycofać z rynku kilka modeli, w przypadku innych opłacalne będzie dostosowanie ich do nowej pro środowiskowej rzeczywistości.
W dobrej sytuacji są producenci, którzy mają w swojej ofercie samochody fabrycznie wyposażane w instalacje autogazowe (LPG i CNG), ponieważ te modele spełniają w większości nawet najsurowsze normy unijne dotyczące emisji CO2.
Decydując się na kupno nowego samochodu dobrze jest wziąć pod uwagę te normy już dziś, będą one bowiem w następnych latach tylko zaostrzane.






Twitter
Myspace
Digg
Del.icio.us
Slashdot
Furl
Yahoo
Googlize this
Facebook






