1400 litrów ON – na tyle może sobie pozwolić ze średniej pensji zatankować obywatel Niemiec. Polak za swoją pensję może zatankować zaledwie 400 litrów.
Czyż to nie jawna niesprawiedliwość, że na tak niewiele możemy sobie pozwolić? Nie ma się zatem co dziwić, że to w naszym kraju organizowane są najgłośniejsze protesty przeciwko tak wysokiej cenie paliwa… te protesty właściwie powinny być nazwane akcjami przeciwko tak wysokiej akcyzie, w końcu z 5,6 zł za litr ON aż 2,7 zł idzie do państwowej kasy, a autostrad jak w Niemczech nadal nie ma. Bo przecież nie chodzi o to, że tradycyjne paliwa są drogie, chodzi o stosunek naszych zarobków do ich ceny – to najwięcej mówi o naszej zamożności niż jakiekolwiek inne statystyki.
Nieco więcej niż oleju napędowego Polak może kupić benzyny – niestety różnica jest mało znacząca, a do średniej niemieckiej są wręcz lata świetlne (Polak – 428 litrów). Jednak w najlepszej w całej Europie sytuacji są mieszkańcy Luksemburga, którzy ze swojej pensji kupić mogą aż 1755 litrów ON.
To sprawia, że Luksemburczyk może, spalającym 5 litrów paliwa samochodem przejechać 35 tysięcy kilometrów za jedną pensje, zaś Polak jedynie 8,3 tys km – może dlatego tak mało z nas jeździ latem na objazdowe wycieczki własnymi samochodami?
Pozostaje więc poważnie zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie czy za niskie są nasze zarobki czy tylko za wysoka cena paliw? Miejmy nadzieje, że zapowiadany przez ekspertów spadek cen (wiosną i latem), realnie podniesie nasze podróżnicze możliwości.
Póki co wiadomości dla kierowców są mało optymistyczne. ON jest nada droższy od benzyny o 15 – 20 gr.
Nadal jedynym korzystnym dla naszej kieszeni paliwem pozostaje autogaz, o którego cenę ani w krótkiej, ani w dłuższej perspektywie nie trzeba się martwić.






Twitter
Myspace
Digg
Del.icio.us
Slashdot
Furl
Yahoo
Googlize this
Facebook






